Na szczęście po wszystkich zdarzeniach nie zaszłam w ciąże. Dobrze że cieczka się kończy.
Słyszałam że jest nowy pies. Pobiegłam go poszukać. Gdy go znalazłam , rozmawialiśmy. Potem go pożegnałam i pobiegłam do jaskini. Gdy do niej weszłam zauważyłam jakiś cień. Potem wyszedł pies...o nie... to taki jeden skur*ystyn mojej rasy. Wyszedł zza cienia...

- No , no... prosze, prosze... Mamy tu Cleo...tą wścibską sukę Cleo.
Pies mnie zezłościł...
- Czego tu chcesz....Diablo... - warknęłam.
- Zapłaty. Za to co się stało... - uśmiechnął się wścibsko pies.
- O..nie... - spuściłam łeb - to po to tu przylazłeś?
- O tak - pies się szyderczo uśmiechnął.
Nagle ktoś przyszedł...
<Ktoś?>
Słyszałam że jest nowy pies. Pobiegłam go poszukać. Gdy go znalazłam , rozmawialiśmy. Potem go pożegnałam i pobiegłam do jaskini. Gdy do niej weszłam zauważyłam jakiś cień. Potem wyszedł pies...o nie... to taki jeden skur*ystyn mojej rasy. Wyszedł zza cienia...
- No , no... prosze, prosze... Mamy tu Cleo...tą wścibską sukę Cleo.
Pies mnie zezłościł...
- Czego tu chcesz....Diablo... - warknęłam.
- Zapłaty. Za to co się stało... - uśmiechnął się wścibsko pies.
- O..nie... - spuściłam łeb - to po to tu przylazłeś?
- O tak - pies się szyderczo uśmiechnął.
Nagle ktoś przyszedł...
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz